Tu i teraz

Szczęście w czasach niemocy

Dzisiaj matura z polskiego. Moi wspaniali maturzyści zmierzyli się m.in. z tematem szczęścia. Chyba bardziej uniwersalnego tematu nie dało się wymyślić, bo ten od tysiącleci zaprząta głowę filozofom. Każdy chciałby być szczęśliwy, ale recept na osiągnięcie tego celu wydaje się być więcej niż ludzi na ziemi i to w dodatku tak bardzo sprzecznych ze sobą, że pojawia się pytanie czy w ogóle to możliwe. Tematy maturalne powstały na wiele miesięcy przed inwazją na Ukrainę, a przecież zupełnie zmienia się perspektywa poszukiwania szczęścia na myśl o wojnie i ludziach, dla których największym sukcesem jest przeżyć kolejny dzień i ochronić przed śmiercią swoje dzieci.

Czy mieli to dziś w głowie, siadając do egzaminu? Ciekawa jestem co napisali i czy zostanie to z nimi na dłużej, jak ze mną wiersz Miłosza. Jego interpretacja została co prawda oceniona tylko na 4, ale za to wielokrotnie był dla mnie inspiracją przy wielu wygłoszonych konferencjach.

Wysłuchaj mnie Panie, bo jestem grzesznikiem, a to znaczy, że nie mam nic
prócz modlitwy.
Uchroń mnie od dnia oschłości i niemocy.
Kiedy ani lot jaskółki, ani piwonie, żonkile i irysy na rynku kwiatowym nie będą
dla mnie znakiem Twojej chwały.
Kiedy otoczą mnie szydercy, a ja przeciw ich argumentom nie potrafię
przypomnieć sobie żadnego Twego cudu.
Kiedy wydam się sobie oszustem i szalbierzem, ponieważ biorę udział
w religijnych obrzędach.
Kiedy Ciebie oskarżę o ustanowienie powszechnego prawa śmierci.
Kiedy już gotów będę pokłonić się przed nicością i życie na ziemi nazwać
diabelskim wodewilem.

Kiedy patrzę na świat dokładnie 20 lat po swojej maturze, to pewne obawy Miłosza nieco mi towarzyszą. Czy ja nie zapomnę o cudach jakie się dzieją, wpatrując się za bardzo w trudną rzeczywistość? Czy nie wpadnę w oschłość i niemoc, nie rozumiejąc mojego papieża? Czy ostatecznie nie oskarżę Boga o to, że może za dużo dał nam tej wolności? Modlę się dziś o to, by spojrzenie przez Serce Boga ciągle naprawiało ten zniszczony świat i budowało życie oparte na jedynym co ostatecznie może dać nam szczęście – miłości. Tego życzę dziś i sobie i maturzystom.

Mam na imię Ewa. Z wykształcenia jestem informatykiem. Moją pasją jest Afryka, uwielbiam chodzić po górach, latać na paralotniach, robić zdjęcia i kręcić filmy, a przede wszystkim robić szalone rzeczy z szalonymi ludźmi dla Jezusa. Aby to wszystko się udawało muszę często zatrzymywać się, kontemplując spojrzeniem serca rzeczywistość nad filiżanką zielonej herbaty. Do czego i Was na tym blogu zachęcam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.